- Co tu sie dzieje?! - krzyknął Rain.
- Yyy...My się tylko... -zaczął Leo.
- Całujemy. - dokończyła Cassi.
- Ale wydaje mi sie, że gdybyśmy tu nie przyszli zakończyło by się to na stosunku. - kłucił się nadal.
- Tsa, panu dużo rzeczy się wydaje. - szepnął Leo za co dostał z łokcia od Cassi.
- Profesorze nie po tu przyszliśmy. -powiedział dyrektor - Leo, nie musisz wykonywać kary zadanej przez pana profesora, ale lepiej, żeby to się już nie powtórzyło. - skończył
-Dobrze.
- Cassi chciałbym z tobą porozmawiać, tylko na osobności. - dyrektor spojrzał na Leo i Rain'a.
- Dobra już idziemy. - profesor wypchnął Leo.
- To o co chodzi? - zapytała Richardson.
- Moja córka nie długo ma urodziny i lubi czytać tak jak ty, poleciłabyś mi jakąś książke dla niej?
- Oczywiście, ale jak załatwi mi pan 5 na zaliczenie.
- Jeśli tak to...
- To tylko żart. - zaśmiali się.
- To co moge na ciebie liczyć?
- Tak, jutro przyniose panu kartke z książkami, które powinny się jej spodobać, a teraz mógłby pan wyjść, kiedy jestem w samej bieliźnie?
- Tak już ide, a to co tu zabaczyłem to...
- To się więcej nie powtórzy. Do wiedznia.
- Do widzenia.
Leo od razu wszedł po wyjści dyrektora.
- Co chciał? - spytał.
- Przespać się ze mną. - odpowiedziała obojętnie i usiadła na łóżku Leo.
- I co, zgodziłaś się?
- Ale ty jesteś łatwowierny. - zaśmiała się.
- Pożałujesz tego. - powiedział i podszedł do jej łóżka. Podniósł materac i wyciągnął z tamtąd jej pamiętnik.
- Nie Leo, zostaw! - krzyknęła i podbiegła do niego. On otworzył okno.
- Tęsknie za moją mamą i za ojcem, którego nigdy nie poznałam. Chce być szczęśliwa i mieć chłopaka. Chyba go już znalazłam, ale nie wiem czy on czuje do mnie to samo, a wracając do taty to...
- LEO, ZOSTAW! - krzykneła.
- Dobrze, ale wytłumacz mi jedno. - oddał jej pamiętnik i zamknął okno - Dlaczego nigdy nie powiedziałaś, że nie masz ojca?
- Nie lubie o tym rozmawiać.
- A powiesz mi chociaż jak to się stało czy nie chcesz o tym gadać. - przytulił ją.
- Mama rodziła, gdy tata był w delegacji. Mama zadzwoniła do niego i powiedziała, że urodziła się dziewczynka, bo nie chcieli wiedzieć o tym przed porodem. Gdy leciał samolotem z powrotem do domu, samolot spadł i rozbił się. Nigdy go nie widziałam mama wychowywała mnie samotnie do 15 roku życia później znalazła sobie partnera i zaczełam wychowywać się sama po roku on ją rzucił i musiałam wyciągać ją jeszcze z depresji.
Po 18 przyjechałam tutaj na studia i od sierpnia jej nie widziałam.
- Przykro mi, ale rozumiem cię mój tata zostawił mnie i moją mam, gdy miałem 7 lat. Mama po pół roku znalazła sobie nowego, wzieli ślub i cały czas są małżeństwem.
- Nie wiedziałam, że Martin nie jest twoi ojcem. Jesteście do siebie strasznie podobni.
- Dlatego mama powtarza mi, że to dzięki niemu nie patrzy w telewizor bo w Martinie widzi mnie i to stawia ją do pionu.
- Dobra skończmy nad tymi smutkami- pocałowała go.
~*~
Dziś tak jakoś spontanicznie. Nawet fajny rozdział, ale ostateczną decyzej pozostawiam wam. Komentujcie!
~Carmen
Super :D
OdpowiedzUsuńświetne :))
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam że masz drugiego bloga xd
Masz gg? ;*
Czekam na next ;)
Skomentować ci poprzednie rozdziały? xD Dla mnie to nie problem jak mi się nudzi :/