czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 3: (...)jestem w samej bieliźnie

- Co tu sie dzieje?! - krzyknął Rain.
- Yyy...My się tylko... -zaczął Leo.
- Całujemy. - dokończyła Cassi.
- Ale wydaje mi sie, że gdybyśmy tu nie przyszli zakończyło by się to na stosunku. - kłucił się nadal.
- Tsa, panu dużo rzeczy się wydaje. - szepnął Leo za co dostał z łokcia od Cassi.
- Profesorze nie po tu przyszliśmy. -powiedział dyrektor - Leo, nie musisz wykonywać kary zadanej przez pana profesora, ale lepiej, żeby to się już nie powtórzyło. - skończył
-Dobrze.
- Cassi chciałbym z tobą porozmawiać, tylko na osobności. - dyrektor spojrzał na Leo i Rain'a.
- Dobra już idziemy. - profesor wypchnął Leo.

- To o co chodzi? - zapytała Richardson.
- Moja córka nie długo ma urodziny i lubi czytać tak jak ty, poleciłabyś mi jakąś książke dla niej?
- Oczywiście, ale jak załatwi mi pan 5 na zaliczenie.
- Jeśli tak to...
- To tylko żart. - zaśmiali się.
- To co moge na ciebie liczyć?
- Tak, jutro przyniose panu kartke z książkami, które powinny się jej spodobać, a teraz mógłby pan wyjść, kiedy jestem w samej bieliźnie?
- Tak już ide, a to co tu zabaczyłem to...
- To się więcej nie powtórzy. Do wiedznia.
- Do widzenia.
Leo od razu wszedł po wyjści dyrektora.
- Co chciał? - spytał.
- Przespać się ze mną. - odpowiedziała obojętnie i usiadła na łóżku Leo.
- I co, zgodziłaś się?
- Ale ty jesteś łatwowierny. - zaśmiała się.
- Pożałujesz tego. - powiedział i podszedł do jej łóżka. Podniósł materac i wyciągnął z tamtąd jej pamiętnik.
- Nie Leo, zostaw! - krzyknęła i podbiegła do niego. On otworzył okno.
- Tęsknie za moją mamą i za ojcem, którego nigdy nie poznałam. Chce być szczęśliwa i mieć chłopaka. Chyba go już znalazłam, ale nie wiem czy on czuje do mnie to samo, a wracając do taty to...
- LEO, ZOSTAW! - krzykneła.
- Dobrze, ale wytłumacz mi jedno. - oddał jej pamiętnik i zamknął okno - Dlaczego nigdy nie powiedziałaś, że nie masz ojca?
- Nie lubie o tym rozmawiać.
- A powiesz mi chociaż jak to się stało czy nie chcesz o tym gadać. - przytulił ją.
- Mama rodziła, gdy tata był w delegacji. Mama zadzwoniła do niego i powiedziała, że urodziła się dziewczynka, bo nie chcieli wiedzieć o tym przed porodem. Gdy leciał samolotem z powrotem do domu, samolot spadł i rozbił się. Nigdy go nie widziałam mama wychowywała mnie samotnie do 15 roku życia później znalazła sobie partnera i zaczełam wychowywać się sama po roku on ją rzucił i musiałam wyciągać ją jeszcze z depresji.
Po 18 przyjechałam tutaj na studia i od sierpnia jej nie widziałam.
- Przykro mi, ale rozumiem cię mój tata zostawił mnie i moją mam, gdy miałem 7 lat. Mama po pół roku znalazła sobie nowego, wzieli ślub i cały czas są małżeństwem.
- Nie wiedziałam, że Martin nie jest twoi ojcem. Jesteście do siebie strasznie podobni.
- Dlatego mama powtarza mi, że to dzięki niemu nie patrzy w telewizor bo w Martinie widzi mnie i to stawia ją do pionu.
- Dobra skończmy nad tymi smutkami- pocałowała go.

                       ~*~

Dziś tak jakoś spontanicznie. Nawet fajny rozdział, ale ostateczną decyzej pozostawiam wam. Komentujcie!
~Carmen

niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 2: Coś więcej

- Cassi, ty mówisz poważnie? - zapytał zdziwiony Leo.

- Nie, nie przejmuj się mną. Po prostu bredzę. - powiedziała wstając i ocierając łzy.

- Nie Cassi. Jeśli się we mnie zakochałaś to powiedz mi to. - zatrzymał ją bo chciała już wyjść.

- Leo, jeśli poczuje do ciebie coś więcej niż przyjaźń to powiem ci to. - powiedziała i przytuliła przyjaciela.

- Czyli nic do mnie nie czujesz? - zapytał.

- Tak. - skłamała. Nie chciała narzucać się przyjacielowi.

- Dobrze, wiesz... Ja już muszę wracać do sali bo jeszcze przyjdzie "pan profesor" i będzie draka.

- No lepiej idź bo jak się okaże, że Shweds po niego poszła to masz przerąbane. - zaśmiała się.

- Odprowadzisz mnie do sali? - zapytał McClain.

- Jasne. - odpowiedziała i pociągnęła Leo za rękę.

Gdy wychodzili Cassi uderzyła kogoś drzwiami. Okazało się, że tym kimś był profesor Rain, który dał karę Leo.

- Leo McClain powinieneś siedzieć w kozie, nie włóczyć się po szkole z Richardson. Jeśli na jutro pan przepisanego 1-ego akapitu kodeksu karnego, wylądujesz u dyrektora, jasne?
-Tak.

- To dobrze, a teraz do klasy i lepiej zaczynij przepisywać ten kodeks bo na jutro nie zdąrzysz. - zaśmiał sie i odszedł.

- Leo, jak chcesz mogę ci pomóc.

- Serio? - zapytał.

- Nie, wiesz żarty sobie robie. - powiedziała ironicznie.

- Dzięki, pa. - powiedział i pocałował ją w policzek.

- Cześć. - odezwała się i ruszyła w stronę akademiku.

W pokoju zastała Amber nadal rozmawiając z Jasonem. Nadal kłucili się kto ma się pierwszy rozłączyć. Cassi po 5 minutach nie wytrzymała i wyrwała Wilson białego Iphone`a. Po czym się rozłączyła.

- Ej! - krzyknęła Amber.

- Chcesz sobie z nim porozmawiać?! To do niego idź, ma pokój obok ciebie! Cały czas siedzisz u mnie w pokoju zamiast do niego iść! To nie tak daleko! - krzyknęła i wyszła z pokoju trzaskając drzwiami. Miała ochotę iść do szkolnej bibloteki, ale nie miała ochoty wchodzić już do szkoły. Wróciła do pokoju.

- Przepraszam cię Amber. Nie powinnam, ale byłam trochę zdenerwowana i tyle. Wybaczysz mi?

- Jasne, że tak. - Wilson przytuliła przyjaciółkę - A teraz przepraszam, ale Jason mnie zaprosił i...

- Spoko idź. - przerwała przyjaciółce.

- Dzięki, pa. - wyszła i za razem zostawiając Richardson samą w pokoju. Cassi postanowiła wziąć prysznic. Poszła do łazienki i wykonała czynność. Zdąrzyła założyć bieliznę i usłyszała pukanie do drzwi. Uchyliła lekko drzwi i zobaczyła Leo.

- Hej, przeszkadam ci.

- No tak trochę. - powiedziała speszona.

- To ty zrób co musisz, a ja pójdę do Jasona. - odwrócił się.

- Nie chodź. - pociągnęła go do środka - A po za tym Jasona nie ma i nie wiem gdziej jest. - uprzedziła jego pytanie.

- No to ty zacznij przepisywać, a ja pójdę się ubrać.

- Dobrze, ale najpierw muszę ci coś powiedzieć tylko nie pomyśl sobie, że na ciebie naciskam. Ja się w tobie zakochałem. - położył ręce na jej tali.

Ona w odpowiedzi go pocałowała. Zaczeli się całować. Cssi pociągnęła Leo za bluzę na łóżko. Całowali się na łóżku. Cassi zaczęła ściągać z McClaina jego bluzę. Po chwili do pokoju wszedł profesor Rain i dyrektor.

Carmen powraca!

Cieszycie się, że wracam? Mam nadzieje, że tak i, że będziecie czytać i komentować. To tyle. A rozdział zaraz się pojawi.
~Carmen